Kim ja jestem

Pisanie o sobie – w szczególności szczere pisanie o sobie –  wymaga umiejętności, która łączy jednoczesny wgląd w samego siebie, oraz możliwość przekazywania tego szerszej publiczności. Są tacy, którzy tego nauczają i nazywają to Świadomym Mówieniem, chociaż w tym przypadku, to raczej świadome pisanie. 

Uczęszczałem (lub nadal uczeszczam) do wielu szkół. Nazywam to tak dlatego, że moją ogromną potrzebą w życiu jest nauka, a jestem przekonany, że wszystko w życiu może ku temu właśnie służyć. 

Przyznam się od razu, że z Enneagramowego punktu widzenia jestem Siódemką z mocnym skrzydłem Sześć, co sprawia, że ogólnie rzecz ujmując, potrafię cieszyć się życiem, poszukuje przygód, wyzwań, otwartych przestrzeni, wolności, łącze pozornie niezwiązane ze sobą fakty, wierze, że w życiu trzeba umieć się bawić. 
Z drugiej strony oparty jestem na strachu, co objawia się trudności z dokańczaniem zadań, lenistwem, słomianym zapałem. Szukam mocnego zewnętrznego autorytetu (to ze szkrzydła Sześć), ale również potrafię być arogancki (z Ósemki). Angażuje się na 100%, ale tylko niektóre inicjatywy przetrwają próbę czasu. Najważniejsze z nich, to moja rodzina, potrzeba przestrzeni, oraz drugi człowiek (jako Enneagram, coaching, filozofia).

Pierwszą szkołą, byli oczywiście moi rodzice, niemniej od najmłodszych lat byłem harcerzem, co dało mi wszechstronne umiejętności radzenia sobie w różnych sytuacjach. W lesie, w obyciu z innymi, z przywództwie, w służbie drugiemu. Słowem twarda szkoła życia, która odcisnęła pozytywne piętno na całego mnie. 

Podróże wszelakiej maści i mieszkanie poza Opole to kolejna „duża szkoła”. Przez trzy lata przejechałem około 30 000 km autostopem, trochę mniej samolotem, i samodzielnie samochodem. Zawsze jeździłem, aby poznać siebie, sprawdzić w trudnej sytuacji i poczuć się tak samo jak w domu, ale tysiące kilometrów od niego. Mieszkałem i pracowałem w Krakowie, Warszawie, Wielkiej Brytani i Szwecji. Jeździłem stopem do Turcji, Gruzji, Szwecji, na Bałkany i w bliższe nam miejsca. Ta szkoła trwa i rozwijam ją, podróżując wspólnie z Martyną (żoną) i dziećmi.

Rodzina to kolejna szkoła, która codziennie uczy mnie, że odbijamy się w twarzach naszych bliskich, wspólnie z nimi tworzymy siebie, wspierając się, lub utrudniając owo zadanie. Martyna potrafi wbić celnie szpilę (lub całą pięść) w szczeliny mojej osobowości, tam, gdzie jestem niespójny. Wyznaję zasadę, że w 90% tzw „problemów z dziećmi”, w rzeczywistości, to coś nie tak ze mną, a w rezultacie na lini rodzic-dziecko.

Ostatnia szkoła, to 3 letnie studia na kierunku coaching filozoficzny. Kierunek, który wywołuje często uśmiech pożałowania na twarzach ludzi, którzy się o nim dowiadują. Trzy lata pełne pracy nad sobą, poznwania zakamarków ludzkiej duszy. Jeżeli filozofia uczy teorii i koncepcji filozoficznych, to coaching filozoficzny uczy, jak zgodnie z nimi żyć. 

Życie jest samą w sobie dużą szkołą, którego nauczycielami są ludzie których spotykamy dookoła. Jeżeli masz „nieodrobione lekcje”, albo nie wiesz, jak zabrać się za jakiś przedmiot w swoim życiu, to zapraszam do spotkania: 

T: 535-283-711
@:  mateusz@coachingcafe.pl